Blog naukowy z Gliwic. Zdobądź wiedzę z języków obcych, nauki pływania...

Faza fascynacji

W fazie przekształcania istotne są dwie sprawy: odczarowanie partnera i próba przemienienia go tak, żeby choć trochę odpowiadał obrazowi, który sobie stworzyliśmy na początku miłości.

W fazie fascynacji, w tym pierwszym szalonym zadurzeniu, kiedy właściwie nic jeszcze nie wiemy o naszym nowym partnerze, dzieje się coś, co będzie miało wpływ na ten związek tak długo, jak długo będzie on istniał. Z niewielu fragmentarycznych informacji, które mamy w tym czasie do dyspozycji, wyczarowujemy bez mrugnięcia powieką obraz całego człowieka z naszej wyobraźni, człowieka, którym się zachwycamy – jak to opisaliśmy w poprzednich rozdziałach. W miarę jednak, jak z biegiem czasu partnerzy zaczynają się lepiej poznawać, ten cudowny obraz zaczyna pękać. Krok po kroku wychodzi na jaw „inność” partnera. Nie odpowiada on wcale wyobrażeniu, jakie o nim mamy. Im bardziej euforycznie, im bardziej naiwnie tworzyliśmy to wyobrażenie oraz im wyższy był podest, jaki zbudowaliśmy dla naszego ukochanego, tym gorszy będzie jego demontaż. Promieniejący bohater staje się nagle żałosną postacią. Przyglądamy mu się coraz krytyczniej i co widzimy – że jest to taki ktoś, kto nie sprząta swoich ciuchów, tylko rzuca je byle jak i byle gdzie, wzdraga się przed sprzątnięciem kuchni, płaszczy się przed przełożonymi i przy okazji każdego kataru obwieszcza swą rychłą śmierć. Za rozczarowanie, które stało się naszym udziałem, musimy partnera ukarać. Rozpiętość kary jest duża: sięga od łagodnego rozbawienia aż do bezlitosnej pogardy. Z wielkim oburzeniem opowiadamy przyjaciółce: „Wyobraź to sobie: o umówionej godzinie dzwonię do jego drzwi, żeby zabrać go za miasto na piknik, a on w najlepsze leży jeszcze w łóżku! Musiałam odczekać bite trzy kwadranse, aż wreszcie wylazł z łazienki!”. Wcale nie zauważamy, że przyjaciółka jakoś nie podziela naszego wzburzenia z powodu tak drobnego przewinienia. Im większe jest nasze rozczarowanie i rozgoryczenie, tym bardziej bezkrytycznie podchodzimy do siebie.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.