Blog naukowy z Gliwic. Zdobądź wiedzę z języków obcych, nauki pływania...

RELACJA TAGA POWELLA CZ. III

Zgrupowałem moją armię w prawym biodrze i w wyobraźni wsadziłem moich „wojowników” na białe konie, dając im do ręki białe tarcze obronne i ogromne, szerokie, białe miecze. Gdy moja „armia” była gotowa do wymarszu, w myśli krzyknąłem „Do ataku!” i wyobraziłem sobie, że kolejne fale tych wojowników galopowały w kierunku chorego obszaru, atakując białymi mieczami i zabijając wszystkie złe komórki. Chore komórki wyobraziłem sobie jako chude, ciemne kreatury, uzbrojone w wąskie szable i cienkie, łatwe do przebicia, tarcze.

Posyłałem w zarażoną okolicę batalion za batalionem, falę za falą, moich konnych wojowników i zacząłem bardzo wczuwać się w moje wyobrażenia. W pewnym momencie, odniosłem wrażenie, że moja armia już nie zwycięża przeciwnika, lecz raczej utrzymuje swoje pozycje. Co robi lekarz z moim kolanem – pomyślałem? Skrobie je. W związku z tym sprowadziłem ogromną armatę laserową, dokładnie taką, jaką widziałem na fdmie „Gwiezdne wojny”. Zaprogramowałem, że ten laser może zabijać tylko bakterie, ale jest całkowicie nieszkodliwy dla białych ciałek krwi. Wycelowałem ten laser w kierunku kolana i zacząłem strzelać w zarażoną okolicę. Tak bardzo wczułem się w moje wyobrażenie, że spodziewałem się bólu w momencie, gdy promień lasera zacznie wypalać chore miejsce, żadnego bólu jednak nie było. Czułem nieco ciepła, ale to było wszystko… Przesuwałem ruchem rotacyjnym mój laser w okolicy kolana, podobnie jak to robił lekarz podczas skrobania. Potem „wyłączyłem” mój laser. Byłem tak zmęczony bólem i wysiłkiem, że po prostu zasnąłem.

Obudziłem się następnego ranka i w okolicy mojego „pola bitwy ” znalazłem tylko torbiel wielkości połowy piłki golfowej. Około południa tego samego dnia, torbiel pękła i wyciekła z niej ciecz. Stan kolana zaczął się poprawiać z godziny na godzinę. Od tej pory nie miałem już z kolanem żadnych problemów.

Podobne Artykuły

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.